Czy maliny można podsypać wczesną wiosną przerobionym obornikiem krowim? Czy czekać, aż skończą się przymrozki? – pyta Czytelnik.
Pierwsze nawożenie malin w sezonie można wykonać jak tylko ruszą, bez czekania na ostatnie przymrozki. I można użyć obornika przerobionego lub rozcieńczonego krowieńca. Trzeba jednak bardzo uważać, by nie przesadzić. Obornik bowiem podnosi pH gleby, a maliny preferują kwaśny i lekko kwaśny odczyn (pH 5,5-6,5).
W amatorskiej uprawie maliny lepiej zasilać obornikiem trochę za mało, niż trochę za dużo. A jeszcze lepiej – przed jego użyciem – zmierzyć odczyn przy pomocy zestawu z paskami do badania pH gleby. To bardzo proste – nie trzeba mieć specjalnych umiejętności z dziedziny chemii, odczynników, dużo czasu itp. Dawki nawozu bydlęcego trzeba dostosować do otrzymanego wyniku. Przykładowo, jeśli będzie to pH 6-6,5, nie należy stosować obornika (bo nadmiernie podwyższy odczyn gleby dla malin).
Kolejne nawożenie malin (też można użyć obornika, uwzględniając odczyn gleby) wykonuje się w połowie czerwca.

W nawożeniu malin bardzo istotne jest ściółkowanie naturalnymi materiałami, jak kora, szyszki, zrębki, gdyż regulują odczyn ziemi, tak jak maliny lubią. Korzystne jest także stosowanie kompostu (zamiennie z obornikiem). Może być z własnego kompostownika, ale przygotowany z resztek bez nasion chwastów (maliny trudno się pieli) lub granulowany ze sklepu. W kompoście granulowanym nie ma żadnych nasion chwastów.
